głos w debacie sejmowej

Zapraszam do dyskusji i umieszczania swoich wypowiedzi na różne tematy, które Państwa nurtują, a o których chcielibyście usłyszeć opinię innych...
korek222
ZAAWANSOWANY UŻYTKOWNIK
ZAAWANSOWANY UŻYTKOWNIK
Posty: 23
Rejestracja: pn cze 26, 2006 19:46
Lokalizacja: iwiczna
Kontaktowanie:

głos w debacie sejmowej

Postautor: korek222 » sob maja 23, 2009 18:50

Poseł Janusz Piechociński:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Łatwo jest rządzić w czasach koniunktury, łatwo jest popierać decyzje, które są powszechnie akceptowane i popularne.
Trudniej za to przychodzi w czasach dekoniunktury, kryzysu czy spowolnienia pełnić rzeczywistą
rolę przywódczą. Kryzys i trudny czas weryfikuje przywództwo polityków, menedżerów, reprezentantów sił społecznych. Weryfikuje na „tak” albo na „nie”. Myślę, że cała Polska dzisiaj ze względu na orędzie pana prezydenta wstrzymała oddech i była ciekawa nie tylko wystąpienia głowy państwa, ale i późniejszej informacji rządu i naszej dyskusji. I powiem tak: to był powtórnie taniec, który już znamy, taniec, który był stosowny w czasach, kiedy było 5–6%
PKB, nie zawsze uzyskiwane z udziałem polityków, ale dzięki zewnętrznej koniunkturze, aktywności przedsiębiorców, korzystnych wiatrów dla polskiej przemyślności, przedsiębiorczości i aktywności.
(Poseł Marek Suski: Wszystko za rządów PiS.)
Ale kiedy przychodzi trudniejszy czas, kiedy przychodzi czas weryfikacji, to trzeba być bardzo długo cierpliwym, żeby doczekać i żeby móc zabrać głos. A dzisiaj jest potrzebna nie tylko siła spokoju i cierpliwości, dzisiaj jest potrzebna siła kompetencji. Czy z dzisiejszej debaty prowadzonej w starym stylu na potrzeby kampanii 7 czerwca wyłoniły się jakieś nowe
pomysły na Polskę, które wzajemnie (Oklaski) sobie i opinii publicznej przekazaliśmy i – uwaga – na które po dyskusji się zgodziliśmy, tak jak na to, że będziemy razem, a nie przeciwko sobie? Bo czy dzisiaj po kilku miesiącach ważne jest, kto spowodował, że nie mamy dyrektywy europejskiej w zakresie kontroli rynków finansowych? Nie. Ważny jest rachunek strat polskiej przedsiębiorczości, polskiego budżetu, dramat ludzi. To jest ważne. Już nawet nie to, kto
przeciwko komu zagłosował i dlaczego i kto ten proces opóźnił, kto dzisiaj nie chce, aby projekt PSL-u szybko wszedł w życie. Nie licytujmy się więc w sprawie współodpowiedzialności. Powiem tak: Na tej Sali nie ma ani jednego polityka, który może się cieszyć i żywić nadzieję, że będzie jego formacji i jemu lepiej po publicznej, demokratycznej weryfikacji, jeśli kryzys będzie się pogłębiał. Wygrają ci, którzy są poza parlamentem, bo oni do naszego populizmu dodadzą
jeszcze 3 czy 4 miary i będą skuteczniejsi. Obrócą się przeciwko obecnemu prezydentowi i jego obozowi. Obrócą się przeciwko dzisiejszej opozycji i obrócą się przeciwko dzisiejszemu rządowi i dzisiejszej koalicji.
Jeśli więc – a to jest wielka sztuka – w chwilach trudnych powinniśmy i możemy być razem, to bądźmy razem. Kryzys wymaga pokory, kryzys wymaga aktywności, kryzys, co ważne, wymaga zmiany języka i sposobu komunikowania się. (Oklaski)
Nie tylko między politykami, ale między politykami i społeczeństwem.
Nie tylko między politykami i społeczeństwem, ale między liderami związków zawodowych i
dyrektorami, i przedsiębiorcami. Nie tylko między przedsiębiorcami, dyrektorami, prezesami i przewodniczącymi związków zawodowych, ale między liderami
związków a ich członkami i resztą.
Jak szukać współpracy i współdziałania, kiedy przyjdzie za chwilę… Wszyscy na sali z łatwością mówimy: oszczędzać tam, gdzie to możliwe, a wydawać tam, gdzie to podkręca inwestycje. Ale już wkrótce przyjdzie chwila prawdy. Rząd przyniesie jakąś nowelizację i wtedy, jak każda sejmowa komisja, upomnimy się o dodatkowe środki. I wtedy także każda opozycja powie, że można dać dwa razy więcej i można innym kosztem realizować te programy. Przypomnę
raz jeszcze: kryzys weryfikuje przywództwo.
Czujcie się, jesteście przecież przywódcami. Macie, każdy z nas ma tę 1/460 współodpowiedzialności. Jeśli więc są sprawy, w których nie możemy być razem,
to przynajmniej złośliwie nie napuszczajmy na siebie ludzi.
Apeluję także do mediów. Ileż w tych mediach ostatnio jest informacji, że już wychodzimy z kryzysu i wszystko, co złe, minęło, a za chwilę jest dużo informacji, że już się wszystko zawaliło. Także na tej sali w wielu wystąpieniach przebijała racjonalna nuta aktywnej polityki rządu, aktywnego państwa.
Ale jak aktywnego? Chcemy podtrzymywać wszystkie miejsca pracy z budżetu, nawet tam, gdzie nie ma w ciągu najbliższych 4 lat szansy na sprzedanie produkcji?
Chcemy podtrzymać procesy inwestycyjne tylko na kredyt? Jak racjonalnie wobec tych możliwości przejść tą wąską ścieżką pomiędzy wyzwaniami siły złotego, możliwościami budżetu, aktywnego kreowania popytu a stabilnością systemu finansowego?
Skoro nie tylko na tej sali i poza nią w świecie polityki, ale także w świecie mediów i demokracji
otwartej przebijają następujące oceny: banki są nie nasze, narozrabiały, niech padną. Developerzy są nie nasi, narozrabiali, niech padną. Ci, co weszli w opcje walutowe, jak narozrabiali, niech padną. Przychodzą kolejne grupy pod Sejm? Nie. Z moich podatków? Solidarni macie być tylko wtedy, kiedy ratujecie moje
miejsce pracy. Tak myśli i mówi często wielu wybitnych Polaków, nie tylko ze świata polityki.

Dopominaliśmy się interwencji państwa i aktywnego państwa. Prosty, wydawało się, racjonalny zabieg. Te słynne, wypomniane tu, i słusznie, mieszkania dla singli. Bardzo potrzebne w dramatycznie załamującym się popycie na rynku, aby upłynnić wybudowane już zasoby mieszkaniowe, dodatkowe w tym roku 2–3 tys. sprzedanych mieszkań. W jaką
sferę przeniosła się decyzja polityczna komisji? Dlaczego otwarcie ze sobą nie porozmawialiśmy, jakie są tego konsekwencje? Dlaczego z góry założyliśmy, że to będzie sprzeczne z polityką rodzinną? Bo co? Bo
te 2 tys. mieszkań kupionych przy obecnych cenach z kredytem, dopłatą nie dałyby komuś pracy, nie odblokowałoby środków na inwestycje? Dlaczego na poważnie ze sobą w komisjach nie rozmawiamy o upłynnieniu zasobów w towarzystwach budownictwa społecznego? Trudna decyzja, niełatwa, ale próbujemy znaleźć pieniądze. Dlaczego ze sobą o tym nie
rozmawiamy? Dlaczego mówimy, że szuflady są pełne na etapie bycia w opozycji?

Szanowni Państwo! Jest nam potrzebny nowy język, ale także zaufanie między nami, że nie chcemy się w tym ogrywać, głosować tylko za popularnymi decyzjami, a trudne decyzje, bolesne na dziś, ale ozdrowieńcze na jutro, pozostawiamy innym i zacieramy ręce. I chcemy powiedzieć tak jak niektórzy liderzy społeczni: nie chcemy płacić za kryzys, wasz kryzys.

To jest nasz kryzys. Każde utracone miejsce pracy to jest nasza strata. Te Łapy to jest
nasza strata i nasz ból, i nasz wstyd. Ta PESA, która sprzedała kolejną partię wagonów do Włoch, to jest nasz sukces.

Nauczmy się myśleć tymi kategoriami – a więc z jednej strony jak racjonalnie w tych
ograniczeniach budżetowych, gospodarczych i społecznych wspierać najsłabszych, chronić miejsca pracy, a z drugiej strony, jak wspierać tych przedsiębiorczych, którzy mogą spowodować ożywienie gospodarcze. To jest właśnie to.

Szanowni Państwo! Dzisiaj w tej Izbie padło kilka zasadniczych pytań, także dotyczących naszej współodpowiedzialności za te procesy, o których tutaj tak mówimy. Ale wracamy do jednego: okazuje się, że jest nam potrzebny, nam władzy publicznej, niezależny, publiczny, niepaństwowy ośrodek analiz ekonomicznych i budowania strategii ponadpartyjnych. Po rozpadzie
Centrum Strategicznego Rządu nie mamy takiego ośrodka.

To były dramatyczne pytania. Jeżeli obóz prezydenta zadaje takie pytania, to jakie
pytania muszą zadawać obywatele? W związku z tym warto pomyśleć o tym, aby przywrócić jednostkę strategiczną, aby tam analizować to, co się dzieje na świecie,

i tym, którzy bez pokory patrzą na to, co się dzieje w Polsce, i mówią, że miało być inaczej, przypomnę dynamikę tych niebezpiecznych zmian. Najsilniejsza gospodarka europejska, niemiecka – grudzień: zero plus, przełom stycznia i lutego: -2, marzec: -4, kwiecień–maj: miało być 4 z kawałkiem, wyszło 6,9.

Już dzisiaj niektórzy powiązali dramatyczne załamanie na bliskiej nam i przyjaznej Słowacji
z wprowadzeniem euro i zapominają o tym, że gospodarka słowacka opiera się na dwóch filarach: na przemyśle motoryzacyjnym, który jest w znanej sytuacji, i na turystyce, która pierwsza odczuwa bardzo mocno skutki działań kryzysowych i spowolnienia gospodarczego. W związku z tym my możemy się licytować, my możemy w tych statystykach wykorzystywać tę znaną, słynną kwestię: sąsiad bije dwa razy żonę, ja wcale, to razem bijemy przynajmniej raz dziennie (Dzwonek), ale to do niczego nie prowadzi.
Dlatego powtórzę raz jeszcze: kryzys weryfikuje polityków, liderów społecznych, gospodarczych, kryzys weryfikuje partie polityczne. Polskie Stronnictwo Ludowe cierpliwie powtarza: jest czas na normalną, poważną politykę, jest czas na normalną i poważną współpracę w obszarze gospodarki, jest to najlepszy czas na współdziałanie. Nie możemy ciągle być przeciwko
sobie, czas najwyższy, żebyśmy byli razem ze sobą dla Polski, dla ludzi, którzy z nadzieją patrzyli
na ten dzień i na to, co się dzieje w Sejmie. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
lubie swoja\ okolice

Wróć do „POROZMAWIAJMY O ...”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron