Ile zarabiają Polacy ???

Zapraszam do dyskusji i umieszczania swoich wypowiedzi na różne tematy, które Państwa nurtują, a o których chcielibyście usłyszeć opinię innych...
JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Ile zarabiają Polacy ???

Postautor: JanuszStankiewicz » czw cze 09, 2005 18:25

.
Zapoznałem się z artykułem Pani Karwackiej, reprezentującej firmę AG Test Human Resources (http://www.stankiewicz.e.pl/rozne/izp.htm) i jestem pod wrażeniem, a dominują w tym wrażeniu - uczucia dość mieszane…
Otóż bowiem z jednej strony bardzo się cieszę, że istnieje w Polsce grono osób, którym dość dobrze się powodzi – przytoczę z artykułu: zarobki „na rękę” poszczególnych grup pracowniczych:
- dyrektorzy – ok. 10.000 zł
- kierownicy – ok. 4.000 zł
- pracownicy samodzielni – ok. 2.700 zł
- szeregowi pracownicy – ok. 1.400 zł
a jednocześnie troszeczkę zazdroszczę im, że mogą pracować nie tylko za odpowiednie wynagrodzenie, a jeszcze zapewne mogą mieć inne dodatkowe bonusy w pracy – takie jak chociażby szkolenia, czy wyjazdy integracyjne lub nawet od czasu do czasu bon do hipermarketu – rzekłbym – „a niechaj mają” – toć przecież ciężko na to pracują…

Z drugiej strony patrząc, artykuł, moim zdaniem, nie przedstawia żadnej wartości nazwijmy ją - „twórczej”, ponieważ nie dość, że zawiera wybiórcze zestawienie zarobków zebranych w tylko 100 firmach ! (a ponoć jest ich ponad milion ?) - a jeszcze zapewne pozostających w „objęciach” i opiece konsultingowej wspomnianej wyżej firmy - to na dodatek sam tytuł, narzucający skojarzenie o ogólnym opracowaniu tematu, jest rażąco sprzeczny z zawartością i powinien zaiste chociażby określać wg. jakich kryteriów lub przez kogo został stworzony, bowiem wywiera on, sam w sobie, skojarzenie z „uniwersalnością”, a przecież jest on tegoż właśnie zupełnie pozbawiony…
O tyle wzbudza to mój protest, że dla np. czytelnika zza granicy, nie mającego świadomości co dzieje się w naszym kraju, pozostawi uczucie – „nie jest u nich tak źle…”
Otóż właśnie, że jest „źle”, a świadectwem jest nie tylko w tym względzie mój kilkunastoletni okres doświadczeń zawodowych, ale chociażby podawane przez GUS średnie zarobki, które przypomnę są na poziomie ok. 1800 zł (netto) i, jak już kiedyś wspomniałem w innym poście, dotyczą całości zatrudnionych w naszej gospodarce.
A żeby jeszcze bardziej unaocznić, jakie mylące jest pojęcie „średniej” – przytoczę taki przykład: jedna osoba zarabia 10.000 zł, a dziewięć osób zarabia po 900 zł – średnia wyjdzie właśnie na poziomie ww.
Dzisiaj w moim środowisku wszyscy (ok. 15 osób) zarabiają od 800 zł do maximum 1200 zł (netto), a zarobek rzędu 2000 zł pozostaje w sferze marzeń o pełni szczęścia…

Zestawiając te wszystkie fakty z jeszcze jedną informacją, w której podano, że 20% Polaków trzyma w swoich rękach kapitał o wartości 44% ogółu ilości pieniądza będącego na rynku, śmiało można ponowić wniosek – dzisiaj w naszym kraju istnieje nieliczna grupka rodaków w klasie wyższej i morze głów, które nie dysponuje żadnymi pieniędzmi…

Podsumowując: – artykuł można jedynie uznać za szum informacyjny, lekko przeistaczający podstawowe problemy ( a zatem w jakimś zakresie szkodzący ogółowi publicznemu), jest niezwykle wybiórczy (zupełnie niereprezentatywna grupka przedsiębiorstw) i jako taki może chyba tylko służyć jako pomoc w odpowiednich żądaniach płacowych przy zatrudnieniu w firmach z gatunku spółek…
………..

Ciekawość mnie ogarnia co Państwo o tym wszystkim sądzą – i żeby troszeczkę rozszerzyć wiedzę w tym zakresie przygotowałem króciutką ankietę, do której udziału zapraszam wszystkich, a jest ona dostępna pod tym adresem…… http://www.stankiewicz.e.pl/index.php?kat=17&sub=85

:10 Janusz Stankiewicz

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: JanuszStankiewicz » wt lip 05, 2005 19:49

.
Zobaczcie Państwo jak nam dobrze czytając wiadomośc w tym linku:
http://www.stankiewicz.e.pl/rozne/oszczednosci.htm

i przypomnijmy sobie wykresik:
Obrazek

Żeby jednak nie popaść w samo-zachwyt, czytajmy tą informację mając w pamięci, że tylko co piąty Polak uczestniczy w tych wydarzeniach – gromadzeniu nie wydanych pieniędzy (nadwyżek kapitałowych) na rachunkach bankowych lub w funduszach inwestycyjnych. Nie mam co prawda wiadomości ilu rodaków należy do tzw. II i III filaru emerytalnego (gdzieś obiła mi się o uszy informacja, że ok. 8 mln – czyli ok. 75% pracujących zawodowo), ale przyjmując, że autorzy postu mówią o oszczędnościach obywateli, a nie ogółu środków włącznie z przedsiębiorstwami, należy podkreślić, że zagadnienie to dotyczy tylko nielicznej grupki obywateli (tych 20 % ?) – pozostali bowiem, w tym i ja, nie ma już „z czego” oszczędzać…
Warto także zwrócić uwagę, że dramatycznie spadały oszczędności w latach poprzednich, co było zjawiskiem naprawdę wysoce niepokojącym, świadczącym bowiem o „ubożeniu” społeczeństwa, o którym zresztą pisałem i w poprzednim poście i w innych miejscach forum …
...
Patrząc na makroekonomiczny parametr stopy oszczędzania ( czyli udział oszczędności w dochodzie gospodarstwa domowego ) z 2004 r., który kształtuje się np. dla:
Stanów Zjednoczonych – 14 %
Wielkiej Brytanni – 15%
Europy Środkowo-Wschodniej – 19%
strefy Euro – 21 %
niedawno uprzemysłowionych krajów azjatyckich – 32%
Bliskiego Wschodu – 35%
wschodzących rynków Azji – 38%
Chin – 44%
(Dane zaczerpnięte z Gazety Wyborczej z dn. 04.07.br)
wydawać by się mogło, że należymy do grona krajów wysoko uprzemysłowionych i mamy małą skłonność do oszczędzania, w porównaniu z krajami biednymi.
Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że jest zupełnie na odwrót – ten mały, w woluminie, parametr dla naszego rejonu wynika z prostej przyczyny – nie oszczędzamy - bo nie mamy z czego…

Podsumowując: to dobrze, że pojawiła się w poprzednim roku tendencja zwyżkowa w oszczędzaniu, świadczyłoby to o odbiciu od dna i zwiększaniu zamożności obywateli, a chociaż może jest to nieliczna grupka tych aktywnie odkładających pieniądze – to jak mówią:
„przy bogatym i biedak się wyżywi”…


:67 Janusz Stankiewicz

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: JanuszStankiewicz » ndz sie 21, 2005 21:12

.
W dniu 19.08.05 PAP podał króciutką informację dotyczącą porównania zarobków w niektórych krajach europejskich wchodzących w skład UE - cytuję:

Rozszerzenie Uni Europejskiej pogłębiło różnice w zarobkach

Rozszerzenie Unii Europejskiej w maju zeszłego roku pogłębiło różnice w zarobkach w najbogatszych i najbiedniejszych krajach UE - podał oficjalnie unijny urząd statystyczny Eurostat.
W bogatych krajach UE średnie wynagrodzenie wyniosło w styczniu tego roku ok. 1200 euro brutto miesięcznie, w biedniejszych nowo przyjętych zaś - od 100 do 200 euro.
Z opublikowanego raportu wynika, że w bogatym Luksemburgu zarabia się 13 razy więcej niż na Łotwie. Dla przykładu płaca minimalna wynosi w Luksemburgu 1467 euro, a na Łotwie - 116 euro.
Eurostat zwraca uwagę, że różnice między krajami bogatymi, a tymi, które dotąd uważane były za unijnych "średniaków", jak Hiszpania, Portugalia i Grecja, nie są tak duże i wynoszą w przybliżeniu 3:1.
Sytuacja się zmienia, kiedy porówna się siłę nabywczą pensji w krajach bogatych i biednych. W nowych krajach członkowskich koszty utrzymania są znacząco niższe, niż w "starej" UE. Jeśli się weźmie to pod uwagę, minimalna pensja luksemburska jest już tylko pięć razy wyższa niż na Łotwie.
Eurostat zbadał też, jak rósł poziom życia w poszczególnych krajach, porównując wzrost płacy minimalnej ze wzrostem cen przez pięć lat. W ten sposób mierzony poziom życia wzrósł m.in. w Wielkiej Brytanii i Holandii, zaś spadł w Polsce i na Węgrzech, a także we Francji, Hiszpanii i Belgii.


Wydaje mi się, że komentarz jest zbyteczny - a jeżeli ktoś jednak chce wyrobić sobie zdanie na powyższy temat - niechaj przeczyta moje posty w tej kategorii ...

):bash Janusz Stankiewicz

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: JanuszStankiewicz » ndz wrz 11, 2005 07:20

.
Konsekwencją, a zarazem niechlubnym potwierdzeniem naszej codzienności jest artykuł, opublikowany w Rzeczpospolitej http://www.stankiewicz.e.pl/rozne/dzieci.htm ,
który przypomina i uwypukla wyżej omawiane zagadnienia.

...Obrazek

Komentarz jest zupełnie zbyteczny, ponieważ musiałbym znowu „grzmieć”, na nasze dzisiejsze czasy i astronomiczne różnice w przychodach poszczególnych grup społecznych – mam tylko jedną nadzieję, że kiedyś Coś, Ktoś może to zmieni ....

):sly Janusz Stankiewicz

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: JanuszStankiewicz » czw lis 10, 2005 14:38

.
Zachęcam do zapoznania się z artykułem Pana Borowskiego:
http://www.stankiewicz.e.pl/rozne/pb.htm
gdzie przedstawione są bardzo interesujące informacje, syntetycznie obrazujące poziom minimalnych dochodów, niezbędnych "do życia", w skali kolejnych kilkunastu lat.

Warto zwrócić uwagę na dwa wykresy:

.......... Obrazek

oraz

.......... Obrazek
2-krotny wzrost ilości biednych w ciągu ostatniego dziesięciolecia !!!!!
......

Aktywizacja zawodowa propagowana przez nasz rząd polega na tym, że ten który nie ma już prawa do zasiłku (przypomnę, że może się to już wydarzyć po pół-rocznym byciu bezrobotnym, a tylko w niektórych województwach okres ten wydłużony jest do 12 miesięcy) może oczywiście ubiegać się o pomoc z opieki socjalnej w wysokości ok. 200 zł na miesiąc – a jak to się ma do dwóch kwot:
Minimum socjalnego – 819 zł oraz
Minimum egzystencjalnego - 317 zł ?

W resume: nie pracujesz to już nie żyjesz ...
A wszystko to w majestacie prawa...

):wacko Janusz Stankiewicz

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: JanuszStankiewicz » pt lis 11, 2005 19:51

.
Bardzo ciekawy artykuł ukazał się w Gazecie Wyborczej - omawia on, a właściwie polemizuje z raportem pt. "Diagnoza 2005" prezentującym pracę badawczą Rady przy prywatnej uczelni o nazwie Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania w Warszawie, a obejmującą tematykę zjawisk zachodzących w gospodarstwach domowych na przestrzeni lat 2000 - 2005.
Proponuję przeczytać ten niezwykle ciekawy tekst:
http://www.stankiewicz.e.pl/rozne/jpss.htm

Autorka artykułu starała się przedstawić różne strony i „za” i „przeciw” zgłoszonym wnioskom z tego raportu. Nie będę się tu wypowiadał na temat samego raportu bowiem nie miałem sposobności przeczytać go, a więc trudno go mi ocenić, nie mniej chciałbym podkreślić kilka uwag, które warto zapamiętać:
* długookresowe bezrobocie, które w Polsce utrwala się na poziomie około 10 proc. populacji aktywnej zawodowo
* różnica między najbogatszymi i najbiedniejszymi jest aż siedmiokrotna i do 2004 r. powoli się powiększała
* dla Polaków problemem nie jest sama skala rozwarstwienia, ale to, że ono nastąpiło
* Bank Światowy zaleca, by brać pod uwagę tzw. strumień konsumpcji, czyli dostęp do określonych dóbr i stan posiadania

Badania, badaniami - każdy może je w jakiś sposób przeprowadzić nawet na mniej reprezentatywnej grupie osób ( a najlepiej na własnej rodzinie...); z jednymi opiniami możemy się zgodzić, z innymi nie, ale fakt pozostaje faktem – ilość osób w skrajnej nędzy (patrz post powyżej) powiększyła się i żadne „mądre” głowy tego swoimi słowami nie zmienią.
Polskie przysłowie mówi, że: „najedzony nie zrozumie głodnego”...

):no-now Janusz Stankiewicz

Ryszard
ŚREDNIO - ZAAWANSOWANY UŻYTKOWNIK
ŚREDNIO - ZAAWANSOWANY UŻYTKOWNIK
Posty: 11
Rejestracja: ndz cze 18, 2006 09:33
Lokalizacja: Gdańsk
Kontaktowanie:

Postautor: Ryszard » śr cze 21, 2006 12:58

Bieda będzie zawsze. Niech Pan popatrzy na te dzieci z blokowisk, które muszą nosić ubrania po starszym rodzeństwie, albo z Caritasu, które muszą korzystać ze stołówek jakiś społecznych, aby zjeść obiad, o telefonach komórkowych, samochodach ich rodziców, komputerach i odtwarzaczach mp3 nie wspomnę...
Ale. Bieda jest wielkością tak względną, że właściwie nie można jej zdefiniować ot, tak. Te dzieci w Afryce zamieniłyby się z najbiedniejszymi dzićmi z Polski już dziś i na zawsze. Ale dzieci w Polsce nie cieszą się, że mają co jeść i jest im lepiej niż ich kolegom z Ruandy. One się marwią, że mają gorzej niż dzieci z USA, które mają 2000 darmowych minut i iPody w kieszeni.
Z kolei bogaty chłop na XIX-wiecznej wsi polskiej czuł sie nieźle, a proszę popatrzeć jakie miał warunki sanitarne, ile i co jadał (szczególnie na przednówku), jak często kupował nowy surdut, jakie szkoły kończyły jego dzieci.
Poza skrjnymi przypadkami niezaspokojenia potrzeb podstawowych, bieda jest w nas. Gdyby tej biedy nie było, i tego bogactwa do którego tak wielu dąży, nie byłoby rozwoju.
Ja tu, oczywiście nie postuluję, aby utrzymywać biedę, ale aby nie dążyć do zrównania statusu wszystkich ludzi. to już przerabialiśmy kilka razy.

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: JanuszStankiewicz » śr cze 21, 2006 13:32

.
Zgodzę się z Panem, że zrównania statusu już zapewne nie da się osiągnąć, ale ta powstająca w Polsce warstwa ludzi biednych nie ma, przynajmniej w obecnej chwili, żadnej szansy na poprawienie swojego bytu.
Po pierwsze dlatego, że bezrobocie osiągnęło poziom Ruandy;
po drugie, że gro pracujących są to „poor workers”-i;
po trzecie, że bogacenie się nie występuje jako proces zrównoważony dla wszystkich klas społecznych, a jest poniekąd wprost proporcjonalne do wyzyskiwania zatrudnianych ludzi przez właśnie aktualnie „bogacących się”;
po czwarte, że byli i pewnie jeszcze są ludzie, którzy nie doszli do ogromnych pieniędzy dzięki własnym pomysłom, czy własną pracą, a znaleźli się w gronie najbogatszych poprzez cwaniactwo, daleko idącą korupcję i „kupowanie” majątku narodowego za bezcen ...

Bezrobocie i inne czynniki spowodowały, że dzisiaj właśnie bieda, jako efekt ww. zjawisk, jest naszą największą hańbą narodową, którą, moim zdaniem, przez nieudolne rządy będziemy mieli za „przyjaciela”, na długie lata...

Kiedyś, jak biedny chłop chciał polepszyć swój los, albo uciec od swojego „władcy”, mógł przynajmniej zapuścić się w dziewicze rejony wschodnich prowincji, wykarczować las, uzyskać status czynszownika i choć parę lat „być na swoim” – dzisiaj już nawet lasów nie ma...

):sly Janusz Stankiewicz

Vendome
UŻYTKOWNIK
UŻYTKOWNIK
Posty: 4
Rejestracja: czw cze 01, 2006 10:51
Lokalizacja: Fleury (Francja)

Postautor: Vendome » ndz cze 25, 2006 00:35

... :(

JanuszStankiewicz
SITE ADMIN
SITE ADMIN
Posty: 618
Rejestracja: pn lut 07, 2005 23:09
Lokalizacja: Warszawa
Kontaktowanie:

Postautor: JanuszStankiewicz » pt lis 17, 2006 21:55

.
Troszke czasu minęło od uruchomienia sondy o wysokości zarobków, zatem warto może na nią spojrzeć:

....Obrazek

49% zgłoszeń to zarobki powyżej 2000 zł (pow. 500 EURO), 39% - poniżej 1500 zł (380 EURO), biorąc pod uwagę, że gro internautów to ludzie czynni zawodowo – wniosek nasuwa się sam – nawet pracując to przynajmniej w połowie jesteśmy „biednymi pracującymi”...

Dodatkowo przedstawiam skrót (za WP) sprawozdania Państwowej Inspekcji Pracy oraz głosów z debaty sejmowej:


„Ponad połowa firm nie płaci swoim pracownikom.

Najpoważniejsze naruszenia prawa pracy to nie wypłacanie wynagrodzeń lub wypłata ich ze znacznym opóźnieniem. Stwierdzono je w 2005 r. u 56% pracodawców skontrolowanych przez Państwową Inspekcję Pracy - poinformowała w Sejmie Główny Inspektor Pracy Bożena Borys-Szopa.

Przedstawiając sprawozdanie z działalności PIP w 2005 r., powiedziała, że w zeszłym roku PIP przeprowadziła prawie 94 tys. kontroli u 67 tys. pracodawców, w przedsiębiorstwach zatrudniających łącznie ok. 3,5 mln osób.
Na tej podstawie można określić skalę nieprawidłowości przestrzegania prawa pracy - dodała.
Borys-Szopa oceniła, że nie wypłacanie wynagrodzeń "to już patologia".
Strach przed utratą pracy powoduje, że pracownicy godzą się na takie łamanie prawa - dodała. Poinformowała, że 80% spośród 12 tys. złożonych w 2005 r. skarg pracowników dotyczących nie wypłacania wynagrodzeń zostało rozpatrzonych przez PIP pozytywnie. W placówkach zdrowia wydano decyzje dotyczące wypłaty zaległych 18 mln zł, a w produkcji - 100 mln zł.
[...]
Borys-Szopa powiedziała, że problemem jest także naruszanie czasu pracy, co dotyczy ok. 30% skontrolowanych w 2005 r. przedsiębiorstw. Zwróciła uwagę, że przekraczanie wymiaru czasu jest szczególnie niebezpieczne w przypadku kierowców, a inspektorzy PIP stwierdzili takie przypadki w mniej więcej połowie kontrolowanych firm.
[...]
Podkreślił, że nadal wielu pracodawcom bardziej opłaca się zapłacić grzywnę, niż dostosować warunki pracy do przepisów. Wskazał, że problem ten może rozwiązać projekt nowelizacji ustawy o PIP, który jest już w Sejmie, a który zaostrza m.in. kary dla pracodawców.
[..]
Sprawozdanie z działalności Państwowej Inspekcji Pracy w 2005 r. jest omawiane w Sejmie zbyt późno - oceniła Katarzyna Mrzygłocka (PO) podczas debaty. Według niej, stawia to pod znakiem zapytania aktualność wskazanych w nim problemów.
Omawiamy w listopadzie 2006 r. informację z 2005 r. i nie wiemy, czy wskazane tam problemy są aktualne. Zajmujemy się sprawozdaniem zbyt późno, ponieważ zanim naprawimy przepisy, minie kilka miesięcy i sytuacja może się zmienić - podkreśliła.
[...]
Krasoń podkreślił, że pracodawcy naruszają przepisy często z braku doświadczenia, informacji i wzorców, stąd potrzeba prewencji.
W ocenie posła SLD, Główny Inspektor Pracy powinien inicjować publiczną debatę na temat najbardziej dotkliwych naruszeń prawa przez pracodawców takich jak m.in. nie wypłacanie wynagrodzeń i nieprzestrzeganie czasu pracy.
Dopóki w Polsce nie rozpoczniemy debaty publicznej na temat tych zjawisk, nie rozwiąże się problemu - dodał. „



* Za późno rozpatrujemy sprawozdanie ...(PO) no pewnie już się wszystko zmieniło i Pracodawcy w zębach przynoszą pracownikom pieniądze na wypłaty, nawet ze trzy dni wcześniej ...
* Pracodawcy nie znają się na przepisach ... (SLD)trzeba Im wszystko tłumaczyć – no tak - pewnie bezstresowe wychowanie daje znać o sobie, a poza tym to Oni wszystko robią nieświadomie – Pracownik przecież może się sam wyżywić (sic!) – współczujmy Pracodawcom i nie domagajmy się wypłat – w ostateczności możemy delikatnie zasugerować, że nie możemy już jako Pracownicy dalej żyć tylko miłością do Nich...
* Rozpocznijmy debatę publiczną ... jejku – w jakim świecie ja (i nie tylko) żyję....

Ogarnia mnie szczęście z powodu wielkiej roztropności, wielkiego rozum i wielkiej szczodrobliwości moich wybranych Przedstawicieli Narodu...

...

Tylko czasem, jakoś w kąciku głowy coś mi podpowiada, że:


Aby osiągnąć szczęście, trzeba spełnić trzy warunki: być imbecylem, być egoistą i cieszyć się dobrym zdrowiem. Jeśli jednak nie spełnicie pierwszego warunku, wszystko jest stracone.

Gustave Flaubert (1821-1880)


):wub Janusz Stankiewicz

Awatar użytkownika
Lia
AKTYWNY UŻYTKOWNIK
AKTYWNY UŻYTKOWNIK
Posty: 7
Rejestracja: pt gru 01, 2006 15:43
Lokalizacja: Shire;*

Postautor: Lia » sob gru 02, 2006 15:51

Mój tata jest pracownikiem, u tzw. "prywaciarza" i co nie zarabia wcale 1400....;/ To jest niedopuszczalne!!!!!!!!!!!! Ale ja nie jestem za wyjeżdżaniem z kraju w poszukiwaniu lepszej pracy. To jest moja ojczyzna!!!!!!!!!!!!!


Wróć do „POROZMAWIAJMY O ...”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron